piątek, 24 września 2010

Zaległości.

Zeszły tydzień minął mi bardzo szybko, ale i bardzo męcząco... Koleżanka z pracy miała tydzień urlopu i musiałam ją zastąpić. Tym samym miałam na głowie wszystkie kontenery i problemy z nimi związane - a jak na złość nie było chyba dnia, żeby coś się z nimi nie działo. Wracałam okropnie zmęczona i myślałam już tylko o spaniu. No ale przetrwałam:)
Ten tydzień też minął szybko, choć spokojnie:) We wtorek z Julą na basen (świetnie sobie radzi nasz mały Wodnik:)), w środę na zakupach po materiał na zasłony do sypialni, wczoraj byłam na pazurach - znowu w nowym miejscu, i kończyłam szycie zasłon - efekt jak dla mnie jest bardzo fajny:) Jeszcze brakuje paru drobiazgów i sypialnia będzie naprawdę elegancka.
No i tak czas płynie... Wczoraj i dzisiaj pogoda piękna - słonecznie, ciepło, pięknie i kolorowo. Niestety od niedzieli już ma chłodno i deszczowo:( Jutro Jula jedzie na noc do kuzynki Emilki, a my z G jedziemy na urodziny do koleżanki. W niedzielę mamy imieniny taty i festyn na torze Rakietowa, ale jak pogoda będzie kiepska to z festynu chyba nici...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz