czwartek, 6 września 2012

Czuć jesień.

Urlop był w tym roku fantastyczny. I choć obarczony ciężkimi przeżyciami sprzed kilku tygodni, moją depresją, to chyba śmiało mogę go zaliczyć do najbardziej udanych z tych spędzonych w Polsce. Znalazłam sobie  nowe hobby - łowienie ryb:) Tak tak, zawsze się śmiałam jak można stać cały dzień nad wodą z wędką. Można :) To wciąga niesamowicie, szczególnie gdy spławik co chwilę drży:) Zaczęłam od kijaszka z haczykiem, który znalazła Jula, złowiłam maleńką rybkę, potem większego karasia. A potem to już pojechaliśmy do Jeleniej Góry kupić wędkę:) I łowiłam - karasie, płotki i karpie. Ale frajda. Pogoda była piękna, opaliłam się super, bo stałam całe dnie nad wodą w stroju kąpielowym, a co;)
Okolica przepiękna - cicho, spokojnie, zielono. Spędzaliśmy na dworze całe dnie. Właściciele są przemili, zaprzyjaźniliśmy się z nimi. I mam nadzieję, że uda nam się we wrześniu na weekend znowu pojechać. A w tą niedzielę wybieramy się z Przemkiem do Milicza - na ryby:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz