niedziela, 23 maja 2010

Weekend we dwoje.

Bardzo mi go brakowało, już tak dawno nie mieliśmy z Grzesiem czasu tylko dla siebie. W małżeństwie, w związku dwojga ludzi, czas taki tylko dla siebie, na rozmowy, na trzymanie się za ręce, na spacer bez pośpiechu jest ogromnie ważny. A gdy pojawia się dziecko, często go brakuje :(  Najważniejsze że się udało - dziecko szczęśliwe szalało u pradziadków, a my mogliśmy znowu pobyć ze sobą :) Były lody i kawa na Rynku, spacer w okolicach uniwersytetu, obiad z winem w restauracji:) To był naprawdę świetny weekend i już nie mogę się doczekać następnego:)

PS
Jutro mam wolne!!!! Po przeprowadzce w pracy od tygodnia miałam Dzień Świstaka - na nic nie miałam czasu, ciągle coś miałam zrobić, przynieść, załatwić. Musiałam wziąć choć ten jeden dzień ;)

Jezioro Łabędzie.

Byliśmy z Julą w piątek na "Jeziorze Łabędzim" w Operze. Widziałam ten balet już chyba kilkadziesiąt razy i chyba nigdy mi sie nie znudzi:) Zawsze gdy siedzę na widowni powracają moje wspomnienia ze szkółki baletowej, z występów, moje marzenia i zatańczeniu w Jeziorze... :))) Kocham balet :)

Powódź.

Pada cały maj, więc wiedzieliśmy że wcześniej, czy później nadejdzie powódź. Od kilku dni przetacza się przez Polskę, wczoraj fala kulminacyjna przechodziła przez Wrocław. Zalało Kozanów, reszta póki co się uchowała... Póki co, bo zapowiadają kolejne deszcze, a wtedy nie wiadomo co będzie... Duża część Polski jest zalana, popękały wały, ludzie stracili wszystko... Ciągle rozgrywają się ludzki dramaty... I jak oglądam to wszystko w relacjach na żywo, to coraz bardziej jestem pewna, że jednak na zakup domu się nie zdecydujemy... Głównie dlatego, że praktycznie wszystkie domy budowane są na terenach zalewowych :( Eh...

piątek, 7 maja 2010

Rodzą się dzieci:)

Kajtek, zamieszkujący Ilony brzuszek, wreszcie zdecydował się urodzić:) Dłuuuugo nic się nie działo, bo to już końcówka 41tc i nic, nawet wieczorkiem dostałam smsa że wszystko ok, ale że jest już małe rozwarcie. No i rano, o 5:28 otrzymałam smsa: "Urodziłam - wszystko ok tylko to nie Kajtek" :) haha Kajtek okazał sie dorodną Dziewuszką, która póki co jest jeszcze bezimienna:) 53cm i 5300g to kawał człowieka:)
Gratulacje Ilonko - bardzo Ci zazdroszczę:)

czwartek, 6 maja 2010

Pech?...

Kupiliśmy nową pralkę - wybieraliśmy ją jakieś 2 tygodnie, oglądaliśmy, mierzyliśmy, sprawdzaliśmy ceny. W końcu zdecydowaliśmy się na zakup i wczoraj pralkę odebraliśmy. Grzegorz z Sikorem najpierw znieśli na dół starą pralkę, potem wnieśli nową, rozpakowali i podłączyli. I wszystko byłoby fajnie, gdyby ona nie szurała i nie tarła ;/ Trze coś ewidentnie między bębnem, tylko nie możemy zlokalizować co. G będzie zaraz dzwonił do działu technicznego, żeby wyjaśnić problem. I nawet nie chcę myśleć, że pralka ma wadę i trzeba ją będzie teraz znosić z drugiego piętra...

Telefon do serwisu wyjaśnił (mam nadzieję) sprawę - ma szurać, to podobno jakaś szczotka pod bębnem.

środa, 5 maja 2010

Zmiany.

Od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem zmiany serwisu blogowego. No i zmieniłam:)

I zaczynam od dobrych wieści - mam mój wymarzony aparat:)!!!! To prezent urodzinowy, dostałam go wcześniej aby do wakacji opanować robienie nim zdjęć:) W każdym razie, tak czy siak, stałam się szczęśliwą posiadaczką Sony Alpha 500: