czwartek, 17 marca 2011

Mam dość:((

Jestem wykończona tym wszystkim, co się działo i co się dzieje. I co będzie się działo:( Dzisiaj puściły mi nerwy i wyżyłam się na Julce:(  Strasznie mi z tym źle... Zrobiłam jej ogromną przykrość - sama mi to powiedziała, gdy zobaczyłam, że płacze :( Przeprosiłam, ale to już i tak niczego nie zmienia:(

Smutno mi... czuję się bardzo samotna... Grzegorz jest nieobecny, jeździ z mamą do szpitala, nawet nie pomyśli chyba, że ja też bym chciała się z tatą zobaczyć... czuję się zupełnie nieważna w tym wszystkim, jakbym była poza rodziną... A ja też to wszystko bardzo przeżywam, ta niepewność, sprzeczne informacje mnie wykańczają, ale poza tym mam też inne rzeczy, o których muszę pamiętać i o które muszę zadbać, nie mogę siąść i zapaść się w smutku...

wtorek, 15 marca 2011

Sprawy spadkowe.

Spadek jednak muszę załatwić przez sąd. Tydzień temu wysłałam dokumenty, nie mam pojęcia ile to czasu potrwa. Przy okazji musiałam więc powiedzieć mamie o testamencie, porozmawiałyśmy nieco, wyjaśniły sobie różne sprawy, wylały żale... Szkoda, że do takiej rozmowy było trzeba aż śmierci dziadka:(((

Póki co jeżdżę dziadka mazdą. Świetna jest, choć duża. Ale komfort jazdy - bezcenny:) Szkoda, że jest taka droga w utrzymaniu, bo z chęcią bym ją sobie zostawiła. Bardzo fajnie mi się nią jeździ, ładna jest. I mam do niej sentyment... Że dziadek się z niej tak cieszył, że nią jeździł... Ciężko mi będzie się z nią rozstać...

Z ważnych rzeczy - odstawiłam pigułki... :)

Tata nadal w śpiączce...

Tak naprawdę nadal nie wiemy nic:( bo tato jeszcze się nie obudził. Z dobrych wiadomości - ma czucie w palcach, rękach, nogach, źrenice reagują na światło, wczoraj odłączyli go od respiratora i oddycha samodzielnie. Reszta okaże się, jak się obudzi... To czekanie jest najgorsze:( Musimy mu znaleźć jakiś ośrodek rehabilitacyjny, dzwoniłam właśnie do NFZ i pani podała mi listę ośrodków na Dolnym Śląsku i cztery we Wrocławiu. Podobno one funkcjonują jak szpital, nie płaci się za to. No tylko trzeba czekać na miejsce. Ile - nie mam pojęcia;/

Kilka dni mieliśmy wiosnę - słońce, ciepły wiaterek i temp. w okolicach +15 stopni. Niestety znowu się jednak ochłodziło i pochmurzyło, ale już bliżej niż dalej...

poniedziałek, 7 marca 2011

Kolejny dramat... Rysiek w szpitalu:(

Grzesia tato jest w ciężkim stanie w szpitalu... Pękł krwiak w mózgu i dostał krwotoku:( Jest w śpiączce, po operacji. Dzisiaj miał być wybudzany, ale podczas wybudzania dostał drgawek i pojawiły się problemy z krążeniem i znowu go uśpili:( Nie wiem co będzie, boje się myśleć... Tak dużo na nas spadło, że ciężko sobie z tym wszystkim poradzić:( Grzegorz jest zrozpaczony, dopiero co opłakiwał ze mną dziadka, a teraz płacze ze strachu o swojego tatę:(( A ja w żaden sposób nie mogę mu pomóc, nie mogę ulżyć w cierpieniu:( Okropne jest to życie, ostatnio nie spotyka nas nic dobrego:( Dobrze, że Julia zdrowa i szczęśliwa...

Te ostatnie przeżycia dały nam do myślenia. I oboje, każde osobno, doszliśmy do wniosku, że Julia nie może być sama... Że w takich ciężkich chwilach, które przecież też są przed nią, powinna mieć obok siebie brata albo siostrę...