1 rok temu
czwartek, 31 maja 2012
Fatalny Dzień Mamy.
Mam nadzieję, że taki Dzień Mamy więcej się nie zdarzy :( Miało być miło, bo piękna pogoda, grill u Izy na działce z okazji Asi imienin. A tymczasem była wizyta na pogotowiu i gips - Jula ma złamany obojczyk :( Bawiła się z Maksem na hamaku i upadła. Niestety tak pechowo, że uderzyła ramieniem o ziemię i obojczyk się złamał :( Płakała, że ją boli, po chwili ręka zaczęła drętwieć, więc nie było na co czekać - pojechaliśmy na pogotowie. Zrobili rtg i diagnoza się potwierdziła. Teraz czekają ją trzy tygodnie w gipsie :( I przepada wyjazd na Zielone Przedszkole - panie co prawda chcą ją zabrać, ale Jula z gipsem nie chce jechać (i wcale się jej nie dziwię). Strasznie to przeżyłam - patrzenie na cierpienie dziecka i niemożność ulżenia jest czymś strasznym :( Do tego świadomość, jak jej musi być niewygodnie i to przez tyle czasu :( I tak dobrze, że lekarz zrobił jej z gipsu tzw. ósemkę - ma gips w sumie tylko na ramionach i skrzyżowany na plecach, więc nie jest najgorzej, bo czasem gipsują cały tułów włącznie z tą jedną ręką sąsiadującą z obojczykiem... Ehhh...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz