czwartek, 3 maja 2012

Za oknem pachną już bzy.

Weekend majowy w tym roku jest piękny, pogoda fantastyczna. Jest słonecznie, gorąco, fantastycznie. Dzisiaj Grześ z Julą pojechał do Lichenia po rodziców - ja zostałam w domu, ostatnio źle znoszę podróże samochodem. Z jednej strony mi szkoda, bo chciałabym ten dzień spędzić z nimi, ale trudno, odpoczywam w domu, trochę sprzątam.

Jula u dentysty była bardzo dzielna. Podejście lekarki było niesamowite, wszystko tłumaczyła Julce, pokazywała co jak działa, mówiła co będzie robić. Znieczuliła jej miejscowo dziąsło tak, że Jula nawet nie poczuła że miała zastrzyk. Leżała spokojnie na fotelu i patrzyła w telewizor, który wisiał na suficie nad fotelem.

U ginekologa wszystko ok, Dzidzia rośnie niesamowicie, ma rączki, nóżki i ciągle się ruszała. Torbiel się zmniejszyła, także dostałam receptę na ostatnie opakowanie. Następna wizyta za miesiąc, wtedy będę miała badanie przezierności karkowej... To dopiero będzie stres...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz