wtorek, 10 sierpnia 2010

Lepiej późno niż wcale, czyli relacja z wakacji - podróż.

19.07.2010
Pobudka o 2:00 w nocy - w mżawce pakujemy ostatnie torby do samochodu. O 3:15 wyruszamy. Jedzie się niespecjalnie, bo raz że ciemno, dwa że mocno pada i niewiele widać, trzy że wszyscy jesteśmy śpiacy. Na szczęście Julka z wujkiem Łukaszem i ciocią Anią szybko zapadają w sen. Świtać zaczyna ok 4:30 i wtedy już jedzie się całkiem dobrze, nawet deszcz ustaje. Na drodze między polami z nienacka pojawia się zając - na szczęście mamy mocne hamulce ;)
Pierwszy przystanek w Czechach - na toaletę i rozprostowanie kości. Ruszamy dalej - tył samochodu znowu zapada w sen:) Jest dosyć zimno i pochmurno, ale to nawet lepiej, bo przynajmniej nie dusimy się w środku.
Kolejny przystanek to Austria - przerwa na kawę, toaletę i rozprostowanie kości. Zrobiło się gorąco, więc przebieramy się w cieńsze rzeczy. I w drogę.
Krajobrazy zmieniały się przez całą drogę. Po wyjeździe z Czech czekały na nas świetnej jakości drogi, za oknami migały wiatraki prądotwórcze, tunele. Pomimo tego, że zrobiło się ciepło, niebo ciągle było zachmurzone. Dopiero po przekroczeniu granicy w Chorwacji krajobraz i pogoda zmieniły się diametralnie - im bliżej Grebasticy byliśmy, tym goręcej było:).











Już w Chorwacji, mniej więcej godzinę drogi do, celu mamy przerwę:)


O godzinie 16:15 dojechaliśmy na miejsce - bardzo zmęczeni, ale szczęśliwi, że ta podróż mimo wszystko szybko nam minęła (13h). Nasi gospodarze zaprowadzili nas do naszego apartamentu, a tam zaparło nam dech z wrażenia:) Przede wszystkim widok z tarasu:


Jemy szybki obiad ze słoika i pędzimy na plażę, do której mamy raptem jakieś 50m:) A wieczorem mamy taki widok:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz