i z rzutów do wody:) i skoków z pomostów
Na obiad poszliśmy na pizzę - czekaliśmy bagatelka 50 min:) W międzyczasie Jula robiła fotki:)
Po pizzy - spacer. Wokół zatoki:)
Obowiązkowy deser:)
Wieczorny krajobraz:
Wiosna, duszący zapach bzu, ukochany mężczyzna u boku i moja Kropeczka - cały mój świat... Czegóż chcieć więcej?...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz