Wycieczka do Trogiru okazała się bardzo udana. Zaraz po wejściu do starówki naszym oczom ukazały się wąskie uliczki i wysokie kamieniczki, pomiędzy którymi gdzieniegdzie wisiały świeżo wyprane ubrania:)
Labirynt uliczek zachwycał maleńkimi winiarniami i restauracjami, które znajdowały się prawie na każdym podwórku. Miałam wrażenie, że w każdej uliczce znajduje się salon fryzjerski i galeria:) W jednej galerii zakochałam się w pięknej, wyrabianej w Chorwacji biżuterii - szkoda że ceny były powalające:)
Winiarnia:
Klasztor dominikański przy promenadzie:
Widok z zamku Kamerlengo na wyspę Ciovo:
W drodze powrotnej z Trogiru wjechaliśmy do Rogoźnicy, gdzie akurat odpoczywali nasi znajomi, Paweł z Olą. Jula jak zawsze chociaż nóżki chciała pomoczyć, no ale co się dziwić, w końcu to Wodnik:)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz